Lato 2009. Godzina 22:00, na scenę główną festiwalu w Gdyni- Kosakowie wkracza Mike Patton. Kawałek gdyńskiej ziemi był wtedy najodpowiedniejszym miejscem w naszej Galaktyce dla fanów Faith no more.
Co jednak z tymi, których kusiło także by o 23:00 pod niebieskim namiotem usłyszeć głośno debiutującą formację the White Lies?
Lato 2010. Północ, główna scena największego polskiego festiwalu muzycznego zawojowana została przez australijską grupę Empire of the Sun. Ich trzeba było zobaczyć. Tak jak the Pavement, którzy rozstawili sprzęty na scenie namiotowej o godzinie 1:00 i z podobną energią porwali widownię.
Podobnych przykładów możemy znaleźć dziesiątki. Wiadome jest jednak, że nie można być w dwóch miejscach jednocześnie. Wybór 'pół na pół' uważam za kiepskie rozwiązanie. Jeżeli decydujesz się opuścić muzyczne show by pognać pod inną scenę, nie jesteś tak naprawdę w pełni na żadnym koncercie.
Należy jednak zaznaczyć, że inną sytuacją jest rezygnacja z koncertu 'bo to nie to'. Wtedy jednak z reguły znajdujemy się w miejscu oddalonym od sceny na tyle, że nie poświęcimy zbyt wiele czasu na wydostanie się z tłumu. Nie licz jednak na to, że uda Ci się wyjść spod samej sceny w kilka minut, by za parę chwil znaleźć się bezpośrednio pod sceną kolejnej obleganej gwiazdy.
Dlatego też uważam posiadanie planu za niezbędny element festiwalowego wyjazdu- oszacuj kogo wolisz zobaczyć bardziej, kogo już może nigdy nie będziesz miał okazji usłyszeć na żywo (np. powodem może być to, że gwiazdy są właśnie w ostatniej trasie koncertowej w tej dekadzie). Jeżeli nie jesteś zwolennikiem planowania, miej przy sobie zawsze monetę- gwarantuję Ci, że metodę 'orzeł czy reszka' będziesz musiał zastosować nie jeden raz w czasie festiwalu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz